Szukam związku
W nieprzerwanym DNA zdarzeń
Powtarzającej się sekwencji
Którą mogę przerwać
By zakończyć fatalny splot wydarzeń
Szukam dłoni Twojej
Splecionej z moją
Szukam ostatniej kropli trucizny
Pozostałej na sinych ustach
Ani lupa ani luneta
Nie pomogą znaleźć jej
Ukrytej między wargami Twemi
Jestem naukowcem
Myślicielem z duszą pustą
Jak butelka na moim biurku
Analizuję gorycz i posmak
Myśli splątanych w próbce
Łykniętej duszkiem
sobota, 30 lipca 2016
niedziela, 24 lipca 2016
Veiller. - Just
Idę pustym korytarzem
Zza okien łuna zachodzącego słońca
Nie pozwala oddychać
Cholerny świat
Oglądam go zza szklanych krat
Szyb okien oczu Twoich
A moje oczy też szklane
Nie ronią łez jednak bo nie mogą
Możecie wyrwać mi serce
Wypić całą krew
Ja nadal będę ronić ją
Z nadgarstka miłości
Spijajcie ją wampiry z mojej przeszłości
To co powiem wam to herezja
Bóg wybrał mnie bym cierpiał
Nie chcę szczęścia, ja chcę krwi
Cierpienia duszy z ciała mego
Trzymajcie mnie duchy zawistne
Trzymajcie... Nie puszczajcie.
Zza okien łuna zachodzącego słońca
Nie pozwala oddychać
Cholerny świat
Oglądam go zza szklanych krat
Szyb okien oczu Twoich
A moje oczy też szklane
Nie ronią łez jednak bo nie mogą
Możecie wyrwać mi serce
Wypić całą krew
Ja nadal będę ronić ją
Z nadgarstka miłości
Spijajcie ją wampiry z mojej przeszłości
To co powiem wam to herezja
Bóg wybrał mnie bym cierpiał
Nie chcę szczęścia, ja chcę krwi
Cierpienia duszy z ciała mego
Trzymajcie mnie duchy zawistne
Trzymajcie... Nie puszczajcie.
niedziela, 17 lipca 2016
Veiller. - Sam
Za ścianą Twoich powiek
Czarne słońce tli się ostatkiem sił
Czarna gwiazda na rozświetlonym niebie
Koszmarów... koszmar...
Kolejny w kolejce
Czarniejszy od najczarniejszej myśli
Moja czarna Damo
Kiedy skończysz mi się śnić?
Zagłado pozytywnej myśli
Pusta istoto
Huraganie mojego życia
Czemu spojrzałaś w moje oczy
Ciemnobrązowe
Smutne oczy
Wyssałaś całe dobro
I zostałem sam
Jak zawsze sam...
Czarne słońce tli się ostatkiem sił
Czarna gwiazda na rozświetlonym niebie
Koszmarów... koszmar...
Kolejny w kolejce
Czarniejszy od najczarniejszej myśli
Moja czarna Damo
Kiedy skończysz mi się śnić?
Zagłado pozytywnej myśli
Pusta istoto
Huraganie mojego życia
Czemu spojrzałaś w moje oczy
Ciemnobrązowe
Smutne oczy
Wyssałaś całe dobro
I zostałem sam
Jak zawsze sam...
piątek, 18 marca 2016
Veiller. - Na czarno
Wpatruje się w Twoje oczy
Odbite w błyszczącej szybie
Oczy tak jasne, zielonkawe
Znudzone
Włosy zasłaniają twarz
Jak masz na imię?
Nie wiem
Wie to tylko kostucha
Na czarnym tle
Odbite w błyszczącej szybie
Oczy tak jasne, zielonkawe
Znudzone
Włosy zasłaniają twarz
Jak masz na imię?
Nie wiem
Wie to tylko kostucha
Na czarnym tle
niedziela, 26 lipca 2015
Veiller. - Mamo
Czy trudno było powiedzieć "tak" lekarzowi
W cztery miesiące po waszej pomyłce?
Powić dziecię nieszczęścia i waszej zguby?
Ścierwo, kłamcę oraz chama?
Najgłupsze dziecko
Ostatni ochłap starego łona
Ten najgorszy i nic nie warty
Tato czy zawsze byłem idiotą?
Czy też takiego zrodziliście mnie
Czy też od was zdobyłem to
Co najgorsze?
Ale dziękuję mamo za zatwardziałe serce
Dzięki niemu moje jest miękkie i krwiste
Dziękuje za krzyki i przekleństwa
Bo mój szczep będzie inny
A z mojego ziarna wykiełkuje
Coś zupełnie odmiennego
Od was
I obym nie widział w nich
Waszych oczu i policzków
Na buzi dziecka mojego
Uśmiechu waszych
Pierdolonych warg
W cztery miesiące po waszej pomyłce?
Powić dziecię nieszczęścia i waszej zguby?
Ścierwo, kłamcę oraz chama?
Najgłupsze dziecko
Ostatni ochłap starego łona
Ten najgorszy i nic nie warty
Tato czy zawsze byłem idiotą?
Czy też takiego zrodziliście mnie
Czy też od was zdobyłem to
Co najgorsze?
Ale dziękuję mamo za zatwardziałe serce
Dzięki niemu moje jest miękkie i krwiste
Dziękuje za krzyki i przekleństwa
Bo mój szczep będzie inny
A z mojego ziarna wykiełkuje
Coś zupełnie odmiennego
Od was
I obym nie widział w nich
Waszych oczu i policzków
Na buzi dziecka mojego
Uśmiechu waszych
Pierdolonych warg
środa, 20 maja 2015
Veiller. - Kwiat
Włożyłem kwiat mojej młodości
Pomiędzy kartki niedoczytanej książki
Patrzę na nią ostatni raz
I wkładam do plecaka
Zapominam o przeszłości
Idę ulicą pewnego dnia
I czuję zapach kwiatów
Znajomy i nieznajomy zarazem
Odwróciłem się - na ulicy nikogo
Ciemna noc dookoła mnie
A na ziemi leży kwiat
Choć nie mojej młodości
Zapomniany i podeptany
Choć nadal świeży
Pomiędzy kartki niedoczytanej książki
Patrzę na nią ostatni raz
I wkładam do plecaka
Zapominam o przeszłości
Idę ulicą pewnego dnia
I czuję zapach kwiatów
Znajomy i nieznajomy zarazem
Odwróciłem się - na ulicy nikogo
Ciemna noc dookoła mnie
A na ziemi leży kwiat
Choć nie mojej młodości
Zapomniany i podeptany
Choć nadal świeży
sobota, 10 stycznia 2015
Veiller. - Mi Amor
Mi Amor
Znowu wstaję z łóżka
Głowa ciężka po tysiącu snów
Pamiętam z nich tylko Ciebie
Mi Amor
Poduszka przyciąga delikatnie
Poranna grawitacja marzeń
A Ciebie nie ma obok
Wróciłem do siebie
Mi Amor
Zostałaś gdzieś daleko
A ja tu sam wypłakuję
Setną łzę za Tobą
Niezaspokojona tęsknota
Trzymana w klatce
Mi Amor
Trzęsą mi się ręce
Strach dusi myśli me
Niewyraźnie przed oczami
Znowu lecą łzy...
Znowu wstaję z łóżka
Głowa ciężka po tysiącu snów
Pamiętam z nich tylko Ciebie
Mi Amor
Poduszka przyciąga delikatnie
Poranna grawitacja marzeń
A Ciebie nie ma obok
Wróciłem do siebie
Mi Amor
Zostałaś gdzieś daleko
A ja tu sam wypłakuję
Setną łzę za Tobą
Niezaspokojona tęsknota
Trzymana w klatce
Mi Amor
Trzęsą mi się ręce
Strach dusi myśli me
Niewyraźnie przed oczami
Znowu lecą łzy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
