O Persefono!
Ty której to skóra śniada jak nadchodzący śnieg
Ty której odejścia lękają się ludzie i zwierzęta
Gdy schodzisz w dół po schodach w czeluść mroku
Zamiera powoli świat pod białą pokrywą
Niczym Twa skóra naciągnięta na świat
Już kilka dni dzieli nas od pierwszego stopnia
A wtedy spadnie pierwszy liść
Powieje zimniejszy wiatr z północy
Aż w końcu nastaną śniegi
I głód wyczekiwania Twego powrotu
I Twego wyjścia z małżeńskiego łoża
Kiedy znów wespniesz się po schodach
I słońce muśnie Twoją bladą skórę
W świat tchniesz z matką nowe życie
A człowiek znów będzie mógł być człowiekiem
poniedziałek, 19 września 2016
środa, 31 sierpnia 2016
Veiller. - Snyrzeczywistość
Wyobraźnia jest silną bronią
Więc uważaj o czym marzysz
Bo może się to zdarzyć
Nie śnij o śmierci nie śnij o złu
Nie myśl o głodzie ani bólu
Bo możesz to dostać
Bo każdy sen to przepowiednia
Więc bój się snów
Bo mogą się spełnić
Śnij w kolorach
Bez czerwieni czerni i szarości
Nie szukaj zła daleko
Jest w Tobie
Nie czuj się samotnie
Masz siebie
Masz zło
Żaden sen nie pokaże ci
Jak masz iść i którą ścieżką dążyć
Trzymaj sny w swojej garści
Nie daj porwać się nim
Decyduj o tym co masz
Bo nikt za Ciebie śnił nie będzie
Więc uważaj o czym marzysz
Bo może się to zdarzyć
Nie śnij o śmierci nie śnij o złu
Nie myśl o głodzie ani bólu
Bo możesz to dostać
Bo każdy sen to przepowiednia
Więc bój się snów
Bo mogą się spełnić
Śnij w kolorach
Bez czerwieni czerni i szarości
Nie szukaj zła daleko
Jest w Tobie
Nie czuj się samotnie
Masz siebie
Masz zło
Żaden sen nie pokaże ci
Jak masz iść i którą ścieżką dążyć
Trzymaj sny w swojej garści
Nie daj porwać się nim
Decyduj o tym co masz
Bo nikt za Ciebie śnił nie będzie
sobota, 30 lipca 2016
Veiller. - O mnie
Szukam związku
W nieprzerwanym DNA zdarzeń
Powtarzającej się sekwencji
Którą mogę przerwać
By zakończyć fatalny splot wydarzeń
Szukam dłoni Twojej
Splecionej z moją
Szukam ostatniej kropli trucizny
Pozostałej na sinych ustach
Ani lupa ani luneta
Nie pomogą znaleźć jej
Ukrytej między wargami Twemi
Jestem naukowcem
Myślicielem z duszą pustą
Jak butelka na moim biurku
Analizuję gorycz i posmak
Myśli splątanych w próbce
Łykniętej duszkiem
W nieprzerwanym DNA zdarzeń
Powtarzającej się sekwencji
Którą mogę przerwać
By zakończyć fatalny splot wydarzeń
Szukam dłoni Twojej
Splecionej z moją
Szukam ostatniej kropli trucizny
Pozostałej na sinych ustach
Ani lupa ani luneta
Nie pomogą znaleźć jej
Ukrytej między wargami Twemi
Jestem naukowcem
Myślicielem z duszą pustą
Jak butelka na moim biurku
Analizuję gorycz i posmak
Myśli splątanych w próbce
Łykniętej duszkiem
niedziela, 24 lipca 2016
Veiller. - Just
Idę pustym korytarzem
Zza okien łuna zachodzącego słońca
Nie pozwala oddychać
Cholerny świat
Oglądam go zza szklanych krat
Szyb okien oczu Twoich
A moje oczy też szklane
Nie ronią łez jednak bo nie mogą
Możecie wyrwać mi serce
Wypić całą krew
Ja nadal będę ronić ją
Z nadgarstka miłości
Spijajcie ją wampiry z mojej przeszłości
To co powiem wam to herezja
Bóg wybrał mnie bym cierpiał
Nie chcę szczęścia, ja chcę krwi
Cierpienia duszy z ciała mego
Trzymajcie mnie duchy zawistne
Trzymajcie... Nie puszczajcie.
Zza okien łuna zachodzącego słońca
Nie pozwala oddychać
Cholerny świat
Oglądam go zza szklanych krat
Szyb okien oczu Twoich
A moje oczy też szklane
Nie ronią łez jednak bo nie mogą
Możecie wyrwać mi serce
Wypić całą krew
Ja nadal będę ronić ją
Z nadgarstka miłości
Spijajcie ją wampiry z mojej przeszłości
To co powiem wam to herezja
Bóg wybrał mnie bym cierpiał
Nie chcę szczęścia, ja chcę krwi
Cierpienia duszy z ciała mego
Trzymajcie mnie duchy zawistne
Trzymajcie... Nie puszczajcie.
niedziela, 17 lipca 2016
Veiller. - Sam
Za ścianą Twoich powiek
Czarne słońce tli się ostatkiem sił
Czarna gwiazda na rozświetlonym niebie
Koszmarów... koszmar...
Kolejny w kolejce
Czarniejszy od najczarniejszej myśli
Moja czarna Damo
Kiedy skończysz mi się śnić?
Zagłado pozytywnej myśli
Pusta istoto
Huraganie mojego życia
Czemu spojrzałaś w moje oczy
Ciemnobrązowe
Smutne oczy
Wyssałaś całe dobro
I zostałem sam
Jak zawsze sam...
Czarne słońce tli się ostatkiem sił
Czarna gwiazda na rozświetlonym niebie
Koszmarów... koszmar...
Kolejny w kolejce
Czarniejszy od najczarniejszej myśli
Moja czarna Damo
Kiedy skończysz mi się śnić?
Zagłado pozytywnej myśli
Pusta istoto
Huraganie mojego życia
Czemu spojrzałaś w moje oczy
Ciemnobrązowe
Smutne oczy
Wyssałaś całe dobro
I zostałem sam
Jak zawsze sam...
piątek, 18 marca 2016
Veiller. - Na czarno
Wpatruje się w Twoje oczy
Odbite w błyszczącej szybie
Oczy tak jasne, zielonkawe
Znudzone
Włosy zasłaniają twarz
Jak masz na imię?
Nie wiem
Wie to tylko kostucha
Na czarnym tle
Odbite w błyszczącej szybie
Oczy tak jasne, zielonkawe
Znudzone
Włosy zasłaniają twarz
Jak masz na imię?
Nie wiem
Wie to tylko kostucha
Na czarnym tle
niedziela, 26 lipca 2015
Veiller. - Mamo
Czy trudno było powiedzieć "tak" lekarzowi
W cztery miesiące po waszej pomyłce?
Powić dziecię nieszczęścia i waszej zguby?
Ścierwo, kłamcę oraz chama?
Najgłupsze dziecko
Ostatni ochłap starego łona
Ten najgorszy i nic nie warty
Tato czy zawsze byłem idiotą?
Czy też takiego zrodziliście mnie
Czy też od was zdobyłem to
Co najgorsze?
Ale dziękuję mamo za zatwardziałe serce
Dzięki niemu moje jest miękkie i krwiste
Dziękuje za krzyki i przekleństwa
Bo mój szczep będzie inny
A z mojego ziarna wykiełkuje
Coś zupełnie odmiennego
Od was
I obym nie widział w nich
Waszych oczu i policzków
Na buzi dziecka mojego
Uśmiechu waszych
Pierdolonych warg
W cztery miesiące po waszej pomyłce?
Powić dziecię nieszczęścia i waszej zguby?
Ścierwo, kłamcę oraz chama?
Najgłupsze dziecko
Ostatni ochłap starego łona
Ten najgorszy i nic nie warty
Tato czy zawsze byłem idiotą?
Czy też takiego zrodziliście mnie
Czy też od was zdobyłem to
Co najgorsze?
Ale dziękuję mamo za zatwardziałe serce
Dzięki niemu moje jest miękkie i krwiste
Dziękuje za krzyki i przekleństwa
Bo mój szczep będzie inny
A z mojego ziarna wykiełkuje
Coś zupełnie odmiennego
Od was
I obym nie widział w nich
Waszych oczu i policzków
Na buzi dziecka mojego
Uśmiechu waszych
Pierdolonych warg
Subskrybuj:
Posty (Atom)
