Bądź mi i trwaj
Mimo bólu i goryczy
We mnie - bądź
I nie pytaj o drogę
I o to czy możesz
Jak ptaki z połamanymi skrzydłami
Na przekór losu uwijmy gniazdo
Choćby wśród najgęstszych cierni
Bądź mi i trwaj
Mimo bólu i goryczy
We mnie - bądź
I nie pytaj o drogę
I o to czy możesz
Jak ptaki z połamanymi skrzydłami
Na przekór losu uwijmy gniazdo
Choćby wśród najgęstszych cierni
Dotyk Twej skóry nie parzy
Przyciąga nieustająco jak magnes
Obietnica ciepłej rozkoszy
Dźwięku, smaku i samych zalet
Usta nie krzyczą
Malinową delikatnością kuszą
Krwawiąc nieustannie
Sokiem o metalicznym smaku
Szczęście czasem stoi tuż obok
Wyziera zza krat klatki
Niezauważone dzikie zwierze
Spragnione odrobiny czułości
Do tej klatki masz klucz
Ciężki i mosiężny (jak dni spędzone we mgle)
Schowany głęboko w swej głowie
Gdy ciało nieposłuszne głosu duszy
Nie idzie w obraną stronę
Wzbrania szczęścia i tworzy blokadę
Tracisz kolejne dni
Zwierz w klatce umiera
Otulam Cię i usypiasz
Spokojna jak nigdy
Łączność ze światem zamiera
Docieram powoli do klucza
Wilgotne od łez
Rude futro
Przez Twe wieloletnie pragnienie śmierci
Uczynię Cię nieśmiertelną
Znów zacząłem swoją podróż
Od osamotnionej planety
Znów
Nie mogę zaznać spokojnego miejsca
Pod tylko jednym księżycem
Słowa utknęły w gardle
Nie do wypowiedzenia w tutejszym języku
Spokój nadchodzi gdy do snu kołyszę myśli
Z nieposkromionymi słowami na wodzy
Nie znajdującymi ścieżki do wyjścia na światło
Gwiazdy układają się inaczej niż w moich snach
W oczach moich świecą blado na tle jasnego horyzontu
Świecą słabiej niż za zamkniętymi powiekami
Przyszłaś po mnie wraz z nieboskłonem czarnych włosów
Spadające gwiazdy spłynęły po mojej twarzy
Przybyłaś gdy wymarzyłem Cię bezsennej nocy
W śnie realnym zawieszonym w czasie
Cisza słów przywykła do jaźni
Niech wiatr niesie mnie
Ty tylko pilnuj, bym nie zboczył z drogi
Brevis ipsa vita est, sed malis fit longior
Copyright © 2010 Je suis le gardien des rêves All rights reserved.
Wordpress Theme from BuyNowShop.
Blogger Template by Anshul Dudeja