niedziela, 17 listopada 2013

Veiller. - Dla Ciebie

Jestem na krańcu świata gdzie morze styka się z lądem
Klęczę i podziwiam dzieło stworzenia
W ogromie wzburzonego morza
Szukam Jego - mojego Boga
Czekam na Jego znak wśród spienionych fal
Dłońmi gładzę suchy piach
Tysiące ziarenek przesypuje przez swoją dłoń
I czuje się tak jak ten proch gdy widząc Jego wzrok
Cichym szeptem wzywam go i uwielbiam jego majestat
Ukryty w złocistych promieniach słońca
Patrzę na brodę jego białych postrzępionych chmur
Oblicze nieskończonych lat i nieśmiertelnej miłości

Widzę ogrom oceanu któryś stworzył
Piękno morskiego stworzenia wśród koralowych raf
Smukłe ryby, jak srebrzyste strzały
Mknące wśród morskiego kwiecia
W ucieczce przed rekinem, wilkiem mórz
I pomyśleć - że to wszystko stworzyłeś Ty!

Morskie ptaki śpiewające pieśni dla Niego
Raz po raz łowiące wielkie ryby
Kolorowe ptaki w radosnym tańcu
W pędzie życia nawet one nie zapominają
O swoim przedwiecznym Stwórcy
Bo wiedzą że wszystko stworzyłeś Ty, Boże!

Mrowie pełzającego stworzenia
W pyle lub w wodzie, z łuskami lub bez
Kolorowe jaszczurki biegające po drzewach
Chytry, gruboskórny krokodyl wraz z głośnymi żabami
I zdradziecki wąż ukryty wśród piasków pustyni
To wszystko chwali Ciebie, Panie!

Cykady świergolące na wielkich drzewach
Zabiegane mrówki wśród swoich twierdz
Świerszcze skaczące wśród traw
Nie mające czasu na nic
Zwinny pająk jak i pracowita pszczoła
Każde stworzenie żyje dzięki Tobie!

Tyś urodził się wśród krów i owiec w stajni
Które klękały i oddawały Ci cześć
Wilk zły ani dumny lew nigdy nie tknął wiernego Tobie
Choć nie ludzie nieśli Cię na rękach lecz osioł na swym grzbiecie
Gdy zdążałeś do Jerozolimy
I czyż całe stworzenie Twoje nie jest wspaniałe?

A ja i Ty przyjacielu, wśród tych stworzeń najmniejsi
Grzeszni, słabi i wątli jak trawy
Uginane Boskim tchnieniem
To myśmy przybili Cię do krzyża i przebodli bok
I w krwi bliźniego i cierpieniu stworzeń Twych kąpiemy świat
A Ty Boże...

Wciąż nas kochasz, choć jesteśmy grzeszni...

poniedziałek, 11 listopada 2013

Veiller. - Kocham



W odbiciu Twoich oczu szukam iskierki nadziei
Że nie zgubię się samotnie w życia kniei i nie zaznam więcej płaczu
Ciągle marzę by słyszeć cichy szept Twój
Choćby w najczarniejszej nocy
Być prowadzony przez Ciebie, choćby w dół
Upaść na samo dno, choćby być przez chwilę
Obok Ciebie! Tylko obok Ciebie!
Bo jesteś Tą, moim natchnieniem,
pragnę każdego dnia przy sobie Cię mieć
Każdego dnia oglądać Twój uśmiech
Tańczący wraz z moim w lustrze
Patrzeć w te piękne jasno brązowe oczy
Które kocham! Kocham nad życie!

Mimo że brnę w ciemniej nocy i nie widzę ścieżki przez sobą
Błysk Twoich oczu i głos prowadzi mnie w dal
W bezpieczne miejsce, do mojej przyszłości



wtorek, 5 listopada 2013

Chciałbym krzyczeć, wyzbyć się tych wszystkich emocji które mnie niszczą, lecz kiedy otwieram usta... Wydobywa się tylko szept...

sobota, 2 listopada 2013

Veiller. - Please

Uwolnij mnie ze swej miłości Boże!
Uwolnij od niej
Bym mógł w spokoju odejść
Bez płaczu i zgryzoty
Zagłębić się w nicość
Wszech wieczną pustkę

Opuść mnie Panie
Bo wiem że tam jesteś
Mimo że mnie kochasz
Ja nie daję rady kochać Ciebie

Zabierz do siebie!
Twoje Jeruzalem upadło
Na Ziemi zostało tylko piekło
W którym każesz mi żyć
Czy Twoje niebiosa to kłamstwo?!


czwartek, 31 października 2013

Veiller. - Chciałbym...

Chciałbym kiedyś wpaść
W odmęty Twoich oczu
Zagłębić się palcami
W oceanie Twych myśli
Gładząc i burząc toń twego jestestwa
Całować czerwone wargi niewinności
I czcząc w bladej poświacie księżyca
Każde ze słów wychodzące z Twych ust
Będących piękną melodią mojego życia
Kojących ból i rozświetlających mrok

Chciałbym dekorować skronie Twoje
Wielobarwnym kwieciem wiosny
Patrząc na zieleń okalającą twe kształty
I polne kwiaty oniemiałe z zachwytu
Nad pięknem Twej urody

Chciałbym latem biec boso po łące
Goniąc Twe marzenia z siatką na motyle
I próbować chwytać każdy promyk słońca
I wplatać w Twe jedwabne włosy
Wzburzone nagłym wiatrem

Chciałbym jesienią dotykiem traw
Pieścić Cię i koić do snu
Cichą melodią deszczu
Zamienić cały Twój świat
W wielobarwny raj

Chciałbym zimą zasnąć
Leżąc obok w łóżku i nucąc cichą pieśń
Strzegąc spokoju Twego ducha
I patrzeć jak powoli
Osuwasz się w objęcia Morfeusza

środa, 23 października 2013

Veiller. - Anioł

Weź mnie wzwyż, wysoko ponad to
I posłuchaj mojego głosu
Pozwól mi śpiewać o tym
Że sprawiasz że wszystko staje się dobre
Że ból staje się do zniesienia
Zaśpiewaj ze mną, owiń mnie skrzydłami
Mój aniele
Śpiewaj z całych sił
Nim zamienimy się w nasze demony

wtorek, 10 września 2013

Veiller. - Perspektywa

Otwieram oczy
Czarny poranek
Mrok w każdym zakamarku
Pustego pokoju
Wstaję z łóżka
Już po dwunastej
Patrzę za okno i widzę
Czarne słońce wiszące nad światem
Przysłonięte księżycem
Idę do łazienki
Patrzę w lustro
Widzę siebie
Zapuchnięte smutne oczy
Wielką pustkę w nich
Tylko dwie iskierki szepczące
"Żyj!"

W Twoich oczach
Jestem cieniem i dymem
Jestem duchem
Który chowa się w ciemnościach
Tym który mimo pięknego wnętrza
Trzyma najgłębszą czerń
W zakamarkach jaźni
Trzymasz się piękna i słońca
I mieszkasz po drugiej stronie świata
Które wciąż oświetla słońce
W Twoich diamentowych oczach
Pragnienie szczęścia
Którego ja nigdy nie zaznam

Trzy po trzy
Każde słowo z Twoich ust
Odbija się w pustce mego wnętrza
Kiedy zmywam z mojej twarzy
Resztkę nocnych koszmarów
Wycieram smutkiem moją twarz
Schodzę po schodach porażek
Idę do kuchni
I smaruję kanapki kłamstwami
Powoli jem
Przeżuwam każdy gorzki kęs
Popijam to wszystko słonymi łzami

Ty budzisz się rano
Z głową pełną pomysłów
Na szczęście i miłość
Z błyskiem oka trzymasz się
Z całych sił życia
Które pieści Cię i całuje
A Bóg uśmiechem
Zachęca Cię do szczęścia
Mieszkasz w pięknym pałacu
Swoich marzeń i snów
Nie znasz smutku i płaczu
Ani mroku

Ja włączam telewizję
I widzę ciągle śmierć
Upadek wartości
I to jak dusi się świat w spalinach
Patrzę za okno i widzę smutnych ludzi
Idących samotnie w deszczu
Nie patrzących innym w twarze
Bojących się ciosu
Z niewidocznej strony
Leże w łóżku przewracam kartki
Kolejnej książki
Która nic mi nie powie

A Ty patrzysz z boku
Nie rozumiejąc
Nie pojmując mojego świata
Śmiejąc się z niego
"Jak słońce może być czarne?"
"Jak woda czerwona od krwi?"
"Jak ludzie mogą być źli?"
Ale ja mówię tylko
"Otwórz oczy,
To mój świat i zapraszam Cię"


Obserwatorzy