niedziela, 24 lipca 2016

Veiller. - Just

Idę pustym korytarzem
Zza okien łuna zachodzącego słońca
Nie pozwala oddychać
Cholerny świat
Oglądam go zza szklanych krat
Szyb okien oczu Twoich
A moje oczy też szklane
Nie ronią łez jednak bo nie mogą
Możecie wyrwać mi serce
Wypić całą krew
Ja nadal będę ronić ją
Z nadgarstka miłości
Spijajcie ją wampiry z mojej przeszłości

To co powiem wam to herezja
Bóg wybrał mnie bym cierpiał
Nie chcę szczęścia, ja chcę krwi
Cierpienia duszy z ciała mego
Trzymajcie mnie duchy zawistne
Trzymajcie... Nie puszczajcie.

niedziela, 17 lipca 2016

Veiller. - Sam

Za ścianą Twoich powiek
Czarne słońce tli się ostatkiem sił
Czarna gwiazda na rozświetlonym niebie
Koszmarów... koszmar...
Kolejny w kolejce
Czarniejszy od najczarniejszej myśli
Moja czarna Damo
Kiedy skończysz mi się śnić?
Zagłado pozytywnej myśli


Pusta istoto
Huraganie mojego życia
Czemu spojrzałaś w moje oczy
Ciemnobrązowe
Smutne oczy
Wyssałaś całe dobro
I zostałem sam
Jak zawsze sam...

piątek, 18 marca 2016

Veiller. - Na czarno

Wpatruje się w Twoje oczy
Odbite w błyszczącej szybie
Oczy tak jasne, zielonkawe
Znudzone
Włosy zasłaniają twarz
Jak masz na imię?
Nie wiem
Wie to tylko kostucha
Na czarnym tle

niedziela, 26 lipca 2015

Veiller. - Mamo

Czy trudno było powiedzieć "tak" lekarzowi
W cztery miesiące po waszej pomyłce?
Powić dziecię nieszczęścia i waszej zguby?
Ścierwo, kłamcę oraz chama?
Najgłupsze dziecko
Ostatni ochłap starego łona
Ten najgorszy i nic nie warty
Tato czy zawsze byłem idiotą?
Czy też takiego zrodziliście mnie
Czy też od was zdobyłem to
Co najgorsze?

Ale dziękuję mamo za zatwardziałe serce
Dzięki niemu moje jest miękkie i krwiste
Dziękuje za krzyki i przekleństwa
Bo mój szczep będzie inny
A z mojego ziarna wykiełkuje
Coś zupełnie odmiennego
Od was
I obym nie widział w nich
Waszych oczu i policzków
Na buzi dziecka mojego
Uśmiechu waszych
Pierdolonych warg

środa, 20 maja 2015

Veiller. - Kwiat

Włożyłem kwiat mojej młodości
Pomiędzy kartki niedoczytanej książki
Patrzę na nią ostatni raz
I wkładam do plecaka
Zapominam o przeszłości
Idę ulicą pewnego dnia
I czuję zapach kwiatów
Znajomy i nieznajomy zarazem
Odwróciłem się - na ulicy nikogo
Ciemna noc dookoła mnie
A na ziemi leży kwiat
Choć nie mojej młodości
Zapomniany i podeptany
Choć nadal świeży

sobota, 10 stycznia 2015

Veiller. - Mi Amor

Mi Amor
Znowu wstaję z łóżka
Głowa ciężka po tysiącu snów
Pamiętam z nich tylko Ciebie

Mi Amor
Poduszka przyciąga delikatnie
Poranna grawitacja marzeń
A Ciebie nie ma obok
Wróciłem do siebie

Mi Amor
Zostałaś gdzieś daleko
A ja tu sam wypłakuję
Setną łzę za Tobą
Niezaspokojona tęsknota
Trzymana w klatce

Mi Amor
Trzęsą mi się ręce
Strach dusi myśli me
Niewyraźnie przed oczami
Znowu lecą łzy...

niedziela, 14 grudnia 2014

Veiller. - Kapusta

W czarnym lesie niepamięci
Wśród ogólnej ludzkiej niechęci
Siedziały trzy kruki na jednej żerdzi
Kracząc głosem który mierzi
Każdy patrzy chciwym wzrokiem
Choć zerka tylko jednym okiem
Wtem drogą dobosz idzie
Podpierając się o dzidzie
Kruk do kruka wtedy rzecze
"Co ten dobosz w koszu niesie?"
"Widzisz bracie to co ja?"
"Cóż to za ambrozja?
Z kosza tego wygląda?"
Dobosz  gazetę przegląda
Kruków w ogóle nieświadomy
Pędzi do domu jak szalony
Podciągając kalesony
Wraca do swej starej żony
"Kruku bracie miły
Niech mnie porwą dzisiaj wiły
Zabierzmy kosz przysmaków
Zapłacimy czynsz dla błotniaków"
Obmyślały plan dokładnie
By dobosza napaść za dnie
Pułapki kruki wymyślały
Kolce, doły, rowy, pały
Liny, działa i sztucery
Lecz ten pomysł był felerny
Słońce zaszło, droga pusta
Na kolację dziś kapusta




Obserwatorzy