Rozpadam się
Powoli kawałek po kawałku
Rdzewieją moje wspomnienia
Niszczeją i rozsypują w proch
Zlewają w bezkształtną masę
Krwistej brei
Wielka mieszanina uczuć
Bez początku i końca
Jak dobrze jednak
Że nie wszystkie wykute
Z twardego i zimnego żelaza
Część jest ze złota
Część ze srebra
Inne odlane z miedzi
Głęboko w sercu
Złoto Twoich włosów
Rozświetla moje marzenia
Są jak gwiazdy w najciemniejszą noc
środa, 11 października 2017
piątek, 18 sierpnia 2017
Veiller. - " "
Powiedz mi
Jak zniknąć kompletnie?
Ukryć się przed całym światem
I wymazać się nawet z ludzkiej pamięci?
Jak pozbyć się zamazanej szyby wspomnień
Przez którą oglądam wciąż świat?
Chciałbym się rozpłynąć
Nie sprawiając nikomu bólu i przykrości
Zniknąć - tak po cichu
Aby nikt nie zauważył
Pozbyć się wstydu i poczucia winy
Wszystkich wspomnień które ciągną na dno
Bo pamiętam już tylko to co było złe
Wymazując z pamięci te parę miłych chwil
Zostało ich już niewiele
Kilka uśmiechów, delikatne dłonie
Spacer w parku
Jedyne wspomnienia o których chcę pamiętać
A pamiętam już tylko to
I tysiąc porażek i każde złe słowo
Jeżeli wspomnienia mają umrzeć wraz ze mną
To dobrze
Bo żyję już tylko wspomnieniami
czwartek, 27 lipca 2017
Veiller. - Deszcz
Miałem sen
Że pokochałem szczenięcą miłością
Oczy martwej dziewczyny
Martwe i zamglone
Zupełnie jak moje
Oddychałem deszczem
Zmieszanym ze łzami
Gdy zza kurtyny wody
Patrzyłem na ciebie
Wtuloną w śmierć
Jak schodziłaś
Sześć stóp pod ziemię
Wiedziałem że chciałaś
Popatrzeć na mnie
Spojrzeć w moje smutne oczy
Wyszeptać "Przepraszam..."
Lecz gardło opasał ci
Siny naszyjnik
Od pętli sznura
Czekałem tyle czasu na Ciebie
Szukałem wśród obcych twarzy
Wiedząc że jesteś daleko
A spotkałem cię w najmniej oczekiwanym miejscu
Na cmentarzu
Że pokochałem szczenięcą miłością
Oczy martwej dziewczyny
Martwe i zamglone
Zupełnie jak moje
Oddychałem deszczem
Zmieszanym ze łzami
Gdy zza kurtyny wody
Patrzyłem na ciebie
Wtuloną w śmierć
Jak schodziłaś
Sześć stóp pod ziemię
Wiedziałem że chciałaś
Popatrzeć na mnie
Spojrzeć w moje smutne oczy
Wyszeptać "Przepraszam..."
Lecz gardło opasał ci
Siny naszyjnik
Od pętli sznura
Czekałem tyle czasu na Ciebie
Szukałem wśród obcych twarzy
Wiedząc że jesteś daleko
A spotkałem cię w najmniej oczekiwanym miejscu
Na cmentarzu
środa, 14 czerwca 2017
Veiller. - .
Przechodzę próg atramentowego domu
W zaciszu jego znajdę spokój
Zamykam się w czterech ścianach myśli
Zrzucam ubrania trosk dnia codziennego
Szybki, zimny prysznic ze wspomnień
Wycieram się łzami ze wczoraj...
Kładę się do łóżka szybko
Okrywam się kocem smutku
I opuszczam znużone zasłony oczu
Sny dziś mają kolor szarości
Gdzie blade niebo pokrywają białe chmury
Zachodzi ponure słońce
Tam skąd dochodzi głos moich myśli
Stopniała moja niewinność
Mój brak pohamowania
Moje dobro i spokój
Wyparowały jak woda
W ognistym piekle rzeczywistości
Co zostało?
Pusta skorupa
Zamieszkała przez zło i nienawiść
Do wszystkiego...
W zaciszu jego znajdę spokój
Zamykam się w czterech ścianach myśli
Zrzucam ubrania trosk dnia codziennego
Szybki, zimny prysznic ze wspomnień
Wycieram się łzami ze wczoraj...
Kładę się do łóżka szybko
Okrywam się kocem smutku
I opuszczam znużone zasłony oczu
Sny dziś mają kolor szarości
Gdzie blade niebo pokrywają białe chmury
Zachodzi ponure słońce
Tam skąd dochodzi głos moich myśli
Stopniała moja niewinność
Mój brak pohamowania
Moje dobro i spokój
Wyparowały jak woda
W ognistym piekle rzeczywistości
Co zostało?
Pusta skorupa
Zamieszkała przez zło i nienawiść
Do wszystkiego...
sobota, 22 kwietnia 2017
SCHIZOID - Anglia, luty/marzec (?) 2017
Serotoniczny zespół zdrowego myślenia
Chory wymysł ubzduraną myślą
Hiperbola autodestrukcyjnych uczuć
Intensywna samotność w głębi umysłu
Zobrazowanie upadku i beznadziei
Opuszczone przez ludzi wspomnienia
Ich wyblakłe twarze i nieme
Dusza moja powoli umiera
Chory wymysł ubzduraną myślą
Hiperbola autodestrukcyjnych uczuć
Intensywna samotność w głębi umysłu
Zobrazowanie upadku i beznadziei
Opuszczone przez ludzi wspomnienia
Ich wyblakłe twarze i nieme
Dusza moja powoli umiera
piątek, 14 kwietnia 2017
Veiller. - Pociąg
Ból.
Napędza moje życie
Lokomotywa sprzecznych uczuć
Potrzeba miłości, nienawiść
Bezrozumny pęd bez hamulców
Przekładanka szaleństwa i normy
Cały ja - worek sprzeczności
Jadący gdzieś w zapomnianym wagonie
Z tyłu składu pociągu
Mknę po zardzewiałych torach
Nie trzymam się wcale szyn
I jedyne co wiem
To że wykoleję się na pierwszym zakręcie...
Napędza moje życie
Lokomotywa sprzecznych uczuć
Potrzeba miłości, nienawiść
Bezrozumny pęd bez hamulców
Przekładanka szaleństwa i normy
Cały ja - worek sprzeczności
Jadący gdzieś w zapomnianym wagonie
Z tyłu składu pociągu
Mknę po zardzewiałych torach
Nie trzymam się wcale szyn
I jedyne co wiem
To że wykoleję się na pierwszym zakręcie...
sobota, 1 kwietnia 2017
Veiller. - Bądź dobry dla samego siebie
Bądź dobry dla samego siebie
Bo nikt inny nie będzie
Rozwijaj się, jak dziki kwiat
Niszcz wszystko co wkoło ciebie
Bądź samotnym kwiatem na polu
Który zamieni się w drzewo
Duszące wszystko pod sobą
Tak to ja, cały ja
Tak już czekam od lat kilku
Na coś co nie nadejdzie
Miłość, przyjaźń, szczęście i spokój
"Rań wszystkich jak możesz, bo oni zranią ciebie"
Tak zawsze będzie
Trzymaj się natury, trzymaj się siebie
Bo to jedyne czego Ci nie odbiorą
Bo nikt inny nie będzie
Rozwijaj się, jak dziki kwiat
Niszcz wszystko co wkoło ciebie
Bądź samotnym kwiatem na polu
Który zamieni się w drzewo
Duszące wszystko pod sobą
Tak to ja, cały ja
Tak już czekam od lat kilku
Na coś co nie nadejdzie
Miłość, przyjaźń, szczęście i spokój
"Rań wszystkich jak możesz, bo oni zranią ciebie"
Tak zawsze będzie
Trzymaj się natury, trzymaj się siebie
Bo to jedyne czego Ci nie odbiorą
Subskrybuj:
Posty (Atom)
