Pieśń końca świata rozrywa Jej ciało
w zawoalowanej komnacie pęka czas
Łoże z cierniów złożone
Przygrywa na lutni Jej kat
Słońce tu nie dociera
Nie kwitnie tu żaden kwiat
Odwieczny kurz, przerwany akt
Świst miecza
Tak prosto skończył się świat
niedziela, 13 października 2019
poniedziałek, 26 listopada 2018
Zamarzł dziś czas
Zasępił się na skraju samotności
Obgryzając skruszałe z bólu kości
Omijając dziś nas
Wydobył wśród zgliszczy umysłu
Pamięć o dawnych dziejach
Rozpalając na mych licach
Iskierkę bez polotu i zamysłu
piątek, 26 października 2018
Tańczysz boso w świetle księżyca
Ubrana jedynie w swoje myśli
Zatracasz w ekstazie uczuć
Ukąszona cierpkim jadem nocnego szaleństwa
Tańcząc tarantelę wśród leśnych kwiatów
We włosach nierealnie wpleciony kwiat paproci
Znika, gdy księżyc przyoblekają chmury
Leśne ogniki kołyszą się z Tobą
Gdy zmysłowo obracasz się w tańcu
A spod stóp podnosi się eteryczna mgła
Próbująca dogonić Cię w ruchu
Mleczna poświata ucieka
Kłębiąc się i mieszając, z zapachem powietrza
Tworząc kształt Twojego kochanka
Chwycił cię mocno za sine dłonie
I obrócił w tańcu, dotykając ziemi
Zamiotłaś liście pięknymi włosami
Całując namiętnie swojego lubego
Do czasu, gdy pierwsze promienie słońca
Nie przywróciły powszedniości świata
I nie nastał zwykły, szary poranek
Ubrana jedynie w swoje myśli
Zatracasz w ekstazie uczuć
Ukąszona cierpkim jadem nocnego szaleństwa
Tańcząc tarantelę wśród leśnych kwiatów
We włosach nierealnie wpleciony kwiat paproci
Znika, gdy księżyc przyoblekają chmury
Leśne ogniki kołyszą się z Tobą
Gdy zmysłowo obracasz się w tańcu
A spod stóp podnosi się eteryczna mgła
Próbująca dogonić Cię w ruchu
Mleczna poświata ucieka
Kłębiąc się i mieszając, z zapachem powietrza
Tworząc kształt Twojego kochanka
Chwycił cię mocno za sine dłonie
I obrócił w tańcu, dotykając ziemi
Zamiotłaś liście pięknymi włosami
Całując namiętnie swojego lubego
Do czasu, gdy pierwsze promienie słońca
Nie przywróciły powszedniości świata
I nie nastał zwykły, szary poranek
czwartek, 11 października 2018
Suicide of the Master
Jestem nikim
Niczym
Wiatr we włosach
Częścią mnie każda z dusz
Którą napotkam
Nieistniejący kolarz wielu ludzi
Nie mający twarzy i osobowości
Stwór wypluty przez samotność
Szukam piękna i znajduje
Lecz nigdy nie mam go w sobie
Bo światło oślepia mnie
Nawet noc odwraca się
Odganiając z moich powiek sen
Oddam się toni i przepadnę jak każdy z moich snów
Śnię o byciu żywym i idealnej miłości która nie jest mi dana
Sen przychodzi wraz z najczarniejszą z nocy
W godzinie Wilka śnię o życiu które nigdy nie będzie mi dane
Cieple, szacunku i inspiracji
Śnie nim obudzi mnie moje własne piekło
Nudności budzą do życia w zachrypiałym świecie
Nierealność codziennych dni włączonych w zapętlenie
Jak jedna piosenka wciąż szumiąca w głowie
Opowiadająca o najpiękniejszym ogrodzie
Założonym nad brzegiem rzeki Styx
Świat w zapętleniu świat w ekstazie emocji
Zapomniał przeżywać się sam
W pustce egzystencji pochłonął
Każde ze swoich dzieci
Które wciąż nic nie widzą
Poprzez zamknięte szeroko powieki
Dopiero w śmierci się otwierają
Zdziwione oczy i buzie
Że można było przeżyć życie inaczej
I liczyło się coś więcej
Niż dziś i teraz
Niczym
Wiatr we włosach
Częścią mnie każda z dusz
Którą napotkam
Nieistniejący kolarz wielu ludzi
Nie mający twarzy i osobowości
Stwór wypluty przez samotność
Szukam piękna i znajduje
Lecz nigdy nie mam go w sobie
Bo światło oślepia mnie
Nawet noc odwraca się
Odganiając z moich powiek sen
Oddam się toni i przepadnę jak każdy z moich snów
Śnię o byciu żywym i idealnej miłości która nie jest mi dana
Sen przychodzi wraz z najczarniejszą z nocy
W godzinie Wilka śnię o życiu które nigdy nie będzie mi dane
Cieple, szacunku i inspiracji
Śnie nim obudzi mnie moje własne piekło
Nudności budzą do życia w zachrypiałym świecie
Nierealność codziennych dni włączonych w zapętlenie
Jak jedna piosenka wciąż szumiąca w głowie
Opowiadająca o najpiękniejszym ogrodzie
Założonym nad brzegiem rzeki Styx
Świat w zapętleniu świat w ekstazie emocji
Zapomniał przeżywać się sam
W pustce egzystencji pochłonął
Każde ze swoich dzieci
Które wciąż nic nie widzą
Poprzez zamknięte szeroko powieki
Dopiero w śmierci się otwierają
Zdziwione oczy i buzie
Że można było przeżyć życie inaczej
I liczyło się coś więcej
Niż dziś i teraz
niedziela, 7 października 2018
Mourning
I mourn You.
You were my guiding light for years
You were the reason and one of a kind
I mourn You
Becouse You want to be dead
In my heart, in my mind, in my soul
I mourn You
More becouse I am dead
And You'll never be more alive
You were my guiding light for years
You were the reason and one of a kind
I mourn You
Becouse You want to be dead
In my heart, in my mind, in my soul
I mourn You
More becouse I am dead
And You'll never be more alive
sobota, 29 września 2018
Gardener of Words
Beneath the rotting wings
Stand a lonely girl
Feathers adorn Her hair
Little white flowers
Sparks of life struggling
In Her most beautiful eyes
Like hungry swarm
Fingers tremble in their foundations
marking traces of pungent smileAcross the cracked lips
Here - inside
Forsaken garden of Eden
Pouring from Her soul
with no Gardener of Words
it fades to rot
Only the scent of Her burning heart
Perfumes the air
to let me know
That She's alive
Beneath the rotting wings...
Beneath the tides of sorrow...
She is.
Just is.
Stand a lonely girl
Feathers adorn Her hair
Little white flowers
Sparks of life struggling
In Her most beautiful eyes
Like hungry swarm
Fingers tremble in their foundations
marking traces of pungent smileAcross the cracked lips
Here - inside
Forsaken garden of Eden
Pouring from Her soul
with no Gardener of Words
it fades to rot
Only the scent of Her burning heart
Perfumes the air
to let me know
That She's alive
Beneath the rotting wings...
Beneath the tides of sorrow...
She is.
Just is.
sobota, 11 sierpnia 2018
11.08.18
Pragnę skrawka Twej skóry
Pożrę Cię
Byś była ze mną
Była przy mnie
Utrzymam
Krzyknę
Twe imię wypowiem
Szeptem do ucha
Zatkanego
Jedwabną nicią
Odetkam żyły
Przytknę usta do skroni
Do oczu szklistych
Słony smak
Tańczy na języku
Zagłąb się we mnie
Duszę wyciągnij
Na spacer na sznurku
Niech się kołysze
Powoli ukoi
Pożrę Cię
Byś była ze mną
Była przy mnie
Utrzymam
Krzyknę
Twe imię wypowiem
Szeptem do ucha
Zatkanego
Jedwabną nicią
Odetkam żyły
Przytknę usta do skroni
Do oczu szklistych
Słony smak
Tańczy na języku
Zagłąb się we mnie
Duszę wyciągnij
Na spacer na sznurku
Niech się kołysze
Powoli ukoi
Subskrybuj:
Posty (Atom)
