Łykam ciszę łkając całym ciałem
Dusza oddzielona od ciała a to od serca
Zbiór dni i chwil rzeczywistych
Niewymierny pierwiastek z marzeń
Gryzę ziemię, szarpie emocje i cienie
A ja obgryzam palce do krwi
Krwi nie ma i nie istnieje
Nie moje palce, nie moje
To Twój szkarłat na języku
W marzeniach spływa do gardła
Niepełny szept jak zaćmienie słońca
Przemija i nic nie znaczy
niedziela, 2 sierpnia 2020
State of mind 2020
Jestem już zmęczony staraniem
O każdy dzień w pustce
Każdy kolejny zmarnowany
Bardziej niż dzień poprzedni
Ile jeszcze wytrzymam deszczowych dni?
Jak jasnowidz nim usnę
Wiem dokładnie co jutro ma dla mnie
Pustkę
czwartek, 18 czerwca 2020
Samotność przychodzi oczekiwana, cykl rozbijania się fal smutku o mur obojętności, stawiany przez najbliższą osobę. Spokojny, delikatny chłopak, frajer, wyrósł na autystycznego mężczyznę który nie potrafi wyrazić swoich uczuć. Mężczyznę - przynajmniej tyle że mogę się tak nazwać, ale takiego którego onieśmiela osoba którą kocha. Mężczyzna który radzi sobie we wszystkim - prócz samego siebie.
środa, 13 maja 2020
Martwy Ogród
Przez wszystkie te wspaniałe lata
Nauczyłem się że nic tu nie wyrośnie
Nic czego się dotknę, nic czego chcę
Nie wyrośnie na tej ziemi
Poddałem się
Pielęgnuje już tylko martwe kwiaty
Usychają w moich doniczkach
Ułożone w rzędach
Jak szkielety z moich marzeń i snów
Słowa, tak przyległe do podniebienia
Nigdy nie wypowiedziane
Pozwijane
Martwe kwiaty
Wiją się ciernistym bluszczem
Wokół mojego ogrodu
I piękna które kochałem
Kwitnie symfonia skrzydeł much
Wśród pogniłych liści
Tańczą larwy
Opadły wszystkie liście
Nagie łodygi jak wskazówki zegara
Odmierzają mi czas
Rosną w moim ogrodzie martwe kwiaty
Kiełkują i usychają
Wszystko okrywa brąz
Matowiejący świat
Wychodzący spod moich roztrzęsionych rąk
Nauczyłem się że nic tu nie wyrośnie
Nic czego się dotknę, nic czego chcę
Nie wyrośnie na tej ziemi
Poddałem się
Pielęgnuje już tylko martwe kwiaty
Usychają w moich doniczkach
Ułożone w rzędach
Jak szkielety z moich marzeń i snów
Słowa, tak przyległe do podniebienia
Nigdy nie wypowiedziane
Pozwijane
Martwe kwiaty
Wiją się ciernistym bluszczem
Wokół mojego ogrodu
I piękna które kochałem
Kwitnie symfonia skrzydeł much
Wśród pogniłych liści
Tańczą larwy
Opadły wszystkie liście
Nagie łodygi jak wskazówki zegara
Odmierzają mi czas
Rosną w moim ogrodzie martwe kwiaty
Kiełkują i usychają
Wszystko okrywa brąz
Matowiejący świat
Wychodzący spod moich roztrzęsionych rąk
niedziela, 26 stycznia 2020
Śmierć zrównuje wszystkich, zrównuje nawet psa z człowiekiem, kreśląc kosą delikatną linię prostą między każdym umierającym stworzeniem. Zarówno psa jak i człowieka otuli w końcu brązowa, miękka ziemia która wypełni całe ich ciała, aż nic nie pozostanie, wypełni myśli, marzenia, emocje znikną i rozłożą się na czynniki pierwsze wśród korzeni roślin. I na ciałach naszych zakwitną kiedyś kwiaty, urosną drzewa, i po tej ziemi z naszych ciał będą stąpać kiedyś inni ludzie i inne psy. Ale liczy się to co jest tu i teraz, tak ochoczo odmawiamy zwierzętom duszy, wywyższam się, a czy to nie jest tak że to zwierzęta są częściej ludzkie niż sami ludzie?
I ciało psa i człowieka to odłamki spadających meteorytów, pył kosmosu, składamy się z tej samej materii. Dlaczego więc pies jest gorszy od człowieka?
Posiadam więcej cech psa niż człowieka. Jestem ludzki nie jak człowiek, lecz jak pies.
Dlatego jestem psem.
I ciało psa i człowieka to odłamki spadających meteorytów, pył kosmosu, składamy się z tej samej materii. Dlaczego więc pies jest gorszy od człowieka?
Posiadam więcej cech psa niż człowieka. Jestem ludzki nie jak człowiek, lecz jak pies.
Dlatego jestem psem.
środa, 1 stycznia 2020
Nowy rok
Postanowienie Nowo roczne
Śmierć.
365 dni na to aby przygotować siebie, bliskich i wszystkich dookoła.
Przygotować, oczyścić aby nie było żadnego zaskoczenia czy zdziwienia dla nikogo.
Postanowienie Nowo roczne
Śmierć.
365 dni na to aby przygotować siebie, bliskich i wszystkich dookoła.
Przygotować, oczyścić aby nie było żadnego zaskoczenia czy zdziwienia dla nikogo.
czwartek, 26 grudnia 2019
Dziś śniłem o Tobie
Pomiędzy snami
Stałaś w kąciku wspomnień
Pomiędzy snami
Stałaś w kąciku wspomnień
Trzymając w dłoniach kwiaty
Uśmiechając kolorem swych ust
Błękit, półprzymkniętych powiek
Uśmiechając kolorem swych ust
Błękit, półprzymkniętych powiek
Na statek z marzeń zapraszam pokład
Z bryzą we włosach, płyńmy z wolna
Kołysząc się z mewami na wietrze
Istota płynności czasu rozlana
Połacią błękitnego zamysłu
Niech stanie się domem
Żegnajmy łzy i porażki
Kotwicę śmierci zastąpmy snami
Ruszajmy w rejs
Z bryzą we włosach, płyńmy z wolna
Kołysząc się z mewami na wietrze
Istota płynności czasu rozlana
Połacią błękitnego zamysłu
Niech stanie się domem
Żegnajmy łzy i porażki
Kotwicę śmierci zastąpmy snami
Ruszajmy w rejs
Subskrybuj:
Posty (Atom)
