Kolejnej nocy Twój sen uleciał jak dziki ptak
Zrównał w locie z jaskółką, wilgą i słowikiem
Wyleciał przez niedomknięte okno w szary świat
Lądując na pobliskim nieprzyjaznym drzewie
Zaśpiewał kilka urywanych piosenek
Chcąc odlecieć na zawsze gdzieś w dal
Lecz po chwili wrócił do Twego pokoju
Usiadł na chwilę, dał złapać się w dłoń
Przytulił delikatnie do Twojego bijącego serca
Lecz spłoszony dotykiem, odleciał znów szukając miejsca
Wśród zarośli, krzewów, drzew i betonowego lasu
Wyrastających zewsząd ponurych budynków
Nie potrafił zagrzać przy Tobie miejsca
Bojąc się Twoich snów czających w zakamarkach
Twojego tajemniczego, lekko pokręconego umysłu
W końcu ptak wrócił gdy Gwiazdę Zaranną oświetliła
Łuna wschodzącego powoli na niebie słońca
Nie spotkał jednak Cię już w Twoim łóżku
Ty już się ubrałaś i z domu wyszłaś...

0 komentarze:
Prześlij komentarz