Chce być jak ptak
By na losu znak
Lecieć nieskrępowany w dal
Zostawić za sobą swój smutek i żal
Osiąść gdzieś po długiej wędrówce
Siedzieć samotnie na starej ławeczce
Trzymając złe wspomnienia z dala od siebie
Widząc oczyma wyobraźni Ciebie
Nim odwracając się, odeszłaś bez słowa
I gdy moja opadła umęczona głowa
Minął rok, ja wciąż idę tymi ścieżkami
Którymi chodziliśmy, szczęśliwymi chwilami
Tęskniąc za smakiem Twych ust
Pewnego ranka nacisnąłem na spust
Płakałaś kiedyś później na mym grobie
Jego już nie było, mnie brakło przy Tobie
Jedynie czerwone róże cmentarne
Patrzą na łzy twoje spóźnione...
sobota, 11 sierpnia 2012
czwartek, 26 kwietnia 2012
Veiller. - Nigdy Więcej
Nigdy więcej
Jak mogłaś zostawić mnie
Rozpadającego się w ten sposób
Sprawiasz że czuje się niczym
Nigdy nie kończący się żal
Byłaś czymś dla mnie więcej
Snem w który warto wierzyć
Kosztowałaś zbyt wiele
By mnie było stać
Na Ciebie
Lub chociaż Twój cień
Skończ z iluzjami
Znienawidź mnie
Skoro cenisz proste życie
Beż żadnych zobowiązań
Wolne od uczuć
Czy zapomnisz o mnie
I odłożysz wszystko na zmarnowanie?
Decyduj kim jesteś
Kimś czy też nikim
Dla mnie jesteś wszystkim
Lecz czy kiedykolwiek Cię to obchodziło?
środa, 25 kwietnia 2012
Veiller. - Nic nowego
Utop swoje łzy
W oceanie smutku
Zrzuć te krople
W bezden marności
Nie zrobi to różnicy
Te parę kropel nic nie zmieni
Cały świat to robi
Ludzie topią się w morzu
Swoich własnych smutków
Każdy człowiek patrzy na siebie
Nabierając w płuca dech
Nie widzicie że ktoś się dusi
Mając wolne ręce
Nie widzicie tych w łańcuchach
Z uśmiechem na twarzy
Nie zrozumienie smutnych
Z czystymi myślami
Nigdy nie pojmiecie kłębowiska
Krwawiących ran w głowie
****
Wiersz z dupy i bez sensu jak wszystko dla mnie wokół ostatnio. Wszystkiego mam dość, nikt nie słucha mnie tylko naciska... Nic więcej. Powrót do stanów depresyjnych z wakacji... Samotność jest najgorszą rzeczą. Zdjęcie z klasztoru w Zagórzu... Jak na ironię właśnie z tego żałosnego okresu.
"Nie ufaj nigdy nikomu, zapędzi cię to tylko do grobu"
W oceanie smutku
Zrzuć te krople
W bezden marności
Nie zrobi to różnicy
Te parę kropel nic nie zmieni
Cały świat to robi
Ludzie topią się w morzu
Swoich własnych smutków
Każdy człowiek patrzy na siebie
Nabierając w płuca dech
Nie widzicie że ktoś się dusi
Mając wolne ręce
Nie widzicie tych w łańcuchach
Z uśmiechem na twarzy
Nie zrozumienie smutnych
Z czystymi myślami
Nigdy nie pojmiecie kłębowiska
Krwawiących ran w głowie
****
Wiersz z dupy i bez sensu jak wszystko dla mnie wokół ostatnio. Wszystkiego mam dość, nikt nie słucha mnie tylko naciska... Nic więcej. Powrót do stanów depresyjnych z wakacji... Samotność jest najgorszą rzeczą. Zdjęcie z klasztoru w Zagórzu... Jak na ironię właśnie z tego żałosnego okresu.
"Nie ufaj nigdy nikomu, zapędzi cię to tylko do grobu"
czwartek, 15 marca 2012
Veiller. - Potwór
Czemu stajesz się zimny
Nieczuły i zły na wszystko
Czemu ciągle marzysz
O czymś co się nie zdarzy
Czemu szukasz nadziei
Tam gdzie jej nie ma
Ludzie jak ty
Żyją w świecie snów
Poszukują szczęścia
W ponurej egzystencji
Akceptują wszystko
Nie wierzą że coś się zmieni
Trzymają wszystko w sobie
Nie potrafią ronić łez
Bo potwory nie płaczą...
Nieczuły i zły na wszystko
Czemu ciągle marzysz
O czymś co się nie zdarzy
Czemu szukasz nadziei
Tam gdzie jej nie ma
Ludzie jak ty
Żyją w świecie snów
Poszukują szczęścia
W ponurej egzystencji
Akceptują wszystko
Nie wierzą że coś się zmieni
Trzymają wszystko w sobie
Nie potrafią ronić łez
Bo potwory nie płaczą...
wtorek, 6 marca 2012
Veiller. - Łoże Śmierci
Leżąc w łóżku dusze się
Nie mogę złapać oddechu
Czuje się jak ryba wyciągnięta z wody
Próbuję złapać oddech, lecz to zbyt trudne
Proszę, użycz mi swoich ust i swojej piersi
Napełnij me płuca słodkim tchnieniem
Zabij mnie, lub przytul mnie
Pokochaj i zachowaj w sobie
To Twój wybór, a nie moje szaleństwo
Może to głupie, lecz nie głupsze od nas
Bo mądrością jest wybrać to, co dobre
A nie to, co łatwiejsze i dla Ciebie wygodne
Czasem szczęście przechadza się obok
Rzuca blask na twarz, lecz zamiast to dostrzec
Gonimy własne chore marzenia
Gdybym chciał mógłbym to zatrzymać
Cały ten ból i smutek
Lecz wolę czuć ból… niż totalną pustkę
Nie mogę złapać oddechu
Czuje się jak ryba wyciągnięta z wody
Próbuję złapać oddech, lecz to zbyt trudne
Proszę, użycz mi swoich ust i swojej piersi
Napełnij me płuca słodkim tchnieniem
Zabij mnie, lub przytul mnie
Pokochaj i zachowaj w sobie
To Twój wybór, a nie moje szaleństwo
Może to głupie, lecz nie głupsze od nas
Bo mądrością jest wybrać to, co dobre
A nie to, co łatwiejsze i dla Ciebie wygodne
Czasem szczęście przechadza się obok
Rzuca blask na twarz, lecz zamiast to dostrzec
Gonimy własne chore marzenia
Gdybym chciał mógłbym to zatrzymać
Cały ten ból i smutek
Lecz wolę czuć ból… niż totalną pustkę
poniedziałek, 5 marca 2012
Veiller. - Kłamstwa
Gdy drąży Ciebie złość
I smutku już masz dość
To wiedz że to nie koniec
Gdy chcesz daleko pobiec
To nie uciekniesz
Bo przecież wiesz
Że końcem jednego
Jest początkiem drugiego
Bo świat wokół przytłacza
Gdy prawda z marzeniami się przeinacza
Chce coś zmienić
Przerwać szaloną nić
Lecz nie wiesz jak
By lecieć jak ptak
Musisz marzyć
Bo wszystko może się zdarzyć
I smutku już masz dość
To wiedz że to nie koniec
Gdy chcesz daleko pobiec
To nie uciekniesz
Bo przecież wiesz
Że końcem jednego
Jest początkiem drugiego
Bo świat wokół przytłacza
Gdy prawda z marzeniami się przeinacza
Chce coś zmienić
Przerwać szaloną nić
Lecz nie wiesz jak
By lecieć jak ptak
Musisz marzyć
Bo wszystko może się zdarzyć
Veiller. - Życia Blask
Nuty biegną w głowie, w mózgu tysiąc myśli
Siedzę sam przy stole, długopis mój przyjaciel
Kartka wrogiem, kolejna ciężka chwila
Po policzku płynął łzy, najpierw jedna, później trzy
Ciągle słowa słyszę w głowie, ciągły ból
Pocisk za pociskiem, słowa za słowem
Dotykając czołem kolan, złamany w pół
Nie czuje bicia, tego głazu w piersi
Jestem zimny i bezsilny, wymykam się ku śmierci
W oczach ginie blask, ostatni życia znak
Siedzę sam przy stole, długopis mój przyjaciel
Kartka wrogiem, kolejna ciężka chwila
Po policzku płynął łzy, najpierw jedna, później trzy
Ciągle słowa słyszę w głowie, ciągły ból
Pocisk za pociskiem, słowa za słowem
Dotykając czołem kolan, złamany w pół
Nie czuje bicia, tego głazu w piersi
Jestem zimny i bezsilny, wymykam się ku śmierci
W oczach ginie blask, ostatni życia znak
Subskrybuj:
Posty (Atom)

