Księżyc patrzy na mnie z nieboskłonu
Srebrnymi oczami gwiazd wyśnionych
Twarz Twoja mieni się bladością
Pełnego miesiąca czarnej płachty nieba
Widzę gwiazdy i poświatę księżyca
I o niczym innym myśleć nie mogę
Jak o mojej Miłości - o Tobie
Z uśmiechem podnoszę głowę do góry
Spoglądając na jaśniejącą noc
Ta otacza mnie i przytula do siebie
Emanuje magią - ciepłem Twego ciała
Delikatnym powiewem zbłąkanej duszy
Proszę - niech ta chwili trwa wiecznie
Proszę by moje łzy nigdy nie wyschły
Łzy zachwytu nad tą nocą i Twoim pięknem
środa, 31 stycznia 2018
wtorek, 30 stycznia 2018
Dla Ciebie
Czemu, czemu Twe lica od strachu blade?
Nikt prócz Ciebie mi nie odpowie
I niczyje usta nie wyszepczą straty.
Straty godności, straty ogłady
Szacunku do siebie i swojego ciała.
Czemuś utraciła je Miła?
Oddając w niepewne ręce
Kwiat który zerwać tylko raz można.
Obojętnym Ci było czyje ręce go zerwą
I teraz obojętne dłoniom gdzie kwiat spocznie.
Dla nich zgnić może i wśród śmieci trafić
Wszak dłonie te niejeden kwiat już zerwały.
Więc pytam Cię wieczorną porą
Czemuś swój kwiat tak łatwo oddała?
Jak wiele bym dał by móc kwiat ten
Pielęgnować i zachować nienaruszonym
Na idealną porę, idealną chwilę.
Zerwać go w najlepszej i najpiękniejszej
Godzinie - gdy Słowiki na drzewach śpiewają.
Zachować w myśli, pamięci i słowie
Odbicie chwili - smak kwiatu Twego.
Dotykiem wiatru zerwać płatki
Zachować w książce, między wierszami
Nikt prócz Ciebie mi nie odpowie
I niczyje usta nie wyszepczą straty.
Straty godności, straty ogłady
Szacunku do siebie i swojego ciała.
Czemuś utraciła je Miła?
Oddając w niepewne ręce
Kwiat który zerwać tylko raz można.
Obojętnym Ci było czyje ręce go zerwą
I teraz obojętne dłoniom gdzie kwiat spocznie.
Dla nich zgnić może i wśród śmieci trafić
Wszak dłonie te niejeden kwiat już zerwały.
Więc pytam Cię wieczorną porą
Czemuś swój kwiat tak łatwo oddała?
Jak wiele bym dał by móc kwiat ten
Pielęgnować i zachować nienaruszonym
Na idealną porę, idealną chwilę.
Zerwać go w najlepszej i najpiękniejszej
Godzinie - gdy Słowiki na drzewach śpiewają.
Zachować w myśli, pamięci i słowie
Odbicie chwili - smak kwiatu Twego.
Dotykiem wiatru zerwać płatki
Zachować w książce, między wierszami
poniedziałek, 29 stycznia 2018
I II
I
Niecierpliwie z nogi na nogę przestępuje
Myśl, że być mnie nie powinno
Że zniknąć mi trza z tego świata
Odejść i dać krwi pragnieniu upust
Wołać cicho by nikt nie usłyszał
II
Świętość splugawił płynący czas
Obdarł z mięsa wszystkie wartości
Zdeptał, przeżuł
Wypluł
Wyplótł z oczu klęsk żałobny wieniec
Zarzucił sercu na szyję
Nieboszczyk skonał i zapadła
Pierś w ostatnim oddechu
Trup zapadł pod ziemię
Położył się do snu w ciszy
Niezakłóconej oddechem i serca biciem
Myśl, że być mnie nie powinno
Że zniknąć mi trza z tego świata
Odejść i dać krwi pragnieniu upust
Wołać cicho by nikt nie usłyszał
II
Świętość splugawił płynący czas
Obdarł z mięsa wszystkie wartości
Zdeptał, przeżuł
Wypluł
Wyplótł z oczu klęsk żałobny wieniec
Zarzucił sercu na szyję
Nieboszczyk skonał i zapadła
Pierś w ostatnim oddechu
Trup zapadł pod ziemię
Położył się do snu w ciszy
Niezakłóconej oddechem i serca biciem
Niewolnik kolejnych schodów
Niewolnik kolejnego stopnia
Klatka z ust
Nie ma we mnie już myśli
Nie ma słów
Niewolnik kolejnego stopnia
Klatka z ust
Nie ma we mnie już myśli
Nie ma słów
niedziela, 28 stycznia 2018
perłowa biel
skrzącego uśmiechu
zanika z zachodem
opadających powiek
surowe jej piękno
ucieka między palcami
nierealne marzenie
urzeczywistnia noc
wypełzająca z ziarenek
rozgrzanego gorzałą piasku
łza zanika powoli
wsiąka w czarny pył
skrzącego uśmiechu
zanika z zachodem
opadających powiek
surowe jej piękno
ucieka między palcami
nierealne marzenie
urzeczywistnia noc
wypełzająca z ziarenek
rozgrzanego gorzałą piasku
łza zanika powoli
wsiąka w czarny pył
sobota, 27 stycznia 2018
J.
Nie potrafię znaleźć swojego miejsca
W każdym z nich nie ma Ciebie
Tam gdzie nie ma jest pustka
Pustka miejscem nie jest
W każdym z nich nie ma Ciebie
Tam gdzie nie ma jest pustka
Pustka miejscem nie jest
Stargazing void
Let me hold your heart in my hands
Warm it between my pale fingers
Believe in me and let me be
Let me visit your life for good
I know you're scared of my light
So please close and cover your eyes
While I'm kissing them gently
Don't shed your tears no more
I bring some light into your ruins
Your eternal darkness
I'm creating tints of grey shadows
Where you can hide and breathe
Endure my light and open your eyes
You'll also see my void
Deep inside my heart
Waiting for you to fill the gap
Warm it between my pale fingers
Believe in me and let me be
Let me visit your life for good
I know you're scared of my light
So please close and cover your eyes
While I'm kissing them gently
Don't shed your tears no more
I bring some light into your ruins
Your eternal darkness
I'm creating tints of grey shadows
Where you can hide and breathe
Endure my light and open your eyes
You'll also see my void
Deep inside my heart
Waiting for you to fill the gap
Subskrybuj:
Posty (Atom)
